Dzisiaj jest: 15 Czerwiec 2024        Imieniny: Jolanta, Wiola, Wit
AKCJA „BURZA”

AKCJA „BURZA”

Armia Krajowa, powstała w 1942 roku, przez większą część okresu II Wojny Światowej ponosiła ciężar działań Polskiego Podziemia. Żołnierze AK walczyli przeciw bezlitosnemu okupantowi, stosując metody typowej walki partyzanckiej i…

Readmore..

O wieczną PAMIĘĆ ofiar  ludobójstwa na Kresach Wschodnich II RP !!!

O wieczną PAMIĘĆ ofiar ludobójstwa na Kresach Wschodnich II RP !!!

Już od kilkudziesięciu lat trwa batalia o należną pamięć ofiar ludobójstwa Polaków zamieszkujących dawne ziemie Rzeczpospolitej stanowiących nasze Narodowe Dziedzictwo, które dzisiaj nazywamy już tylko KRESAMI II RP. Od chwili…

Readmore..

Nie szczędzili też oni wielkich  ofiar majątkowych na cele ogólnonarodowe Rzeczypospolitej

Nie szczędzili też oni wielkich ofiar majątkowych na cele ogólnonarodowe Rzeczypospolitej

/ Masakra Ormian w Konstantynopolu dokonana przez Turków 24 kwietnia 1915 r. Wszędzie tam, gdzie żyją Ormianie, czyli także w Polsce, 24 kwietnia obchodzony jest jako Dzień Pamięci o Ofiarach…

Readmore..

W Warszawie upamiętniono ofiary zbrodni w Ponarach

W Warszawie upamiętniono ofiary zbrodni w Ponarach

27 maja 2024 roku na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach odbyły się obchody Dnia Ponarskiego. W uroczystości wziął udział dr hab. Karol Polejowski, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Masowe egzekucje w…

Readmore..

A tymczasem  24 maja   w Kijowie

A tymczasem 24 maja w Kijowie

„Ponieważ żyjemy obok siebie od wieków, dobrze wiemy, że jest to cierpienie spowodowane przez tego samego wroga, to samo barbarzyństwo, barbarzyństwo Kremla, które spadło na Naród Ukraiński i Naród Polski.…

Readmore..

Szukała i znalazła skorą a wydatną pomoc u naszego największego wroga.

Szukała i znalazła skorą a wydatną pomoc u naszego największego wroga.

/ Autorstwa Издание товарищеста А.Ф. Маркса в С-Петербурге (Российская империя, 1907г.) - [1], Domena publiczna, Https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=20042623 Bodnar wziął na siebie obowiązek wyczyszczenia sytuacji. Jestem z niego bardzo dumny- powiedział Tusk…

Readmore..

Genocidum atrox - Czerwiec 44

Genocidum atrox - Czerwiec 44

80.rocznica ludobójstwa W czerwcu 1944 roku Ukraińcy mordowali Polaków podczas 243 napadów w tym w 10 przypadkach dotyczy to policji ukraińskiej oraz w 6 przypadkach SS „Galizien” - „Hałyczyna. Dane…

Readmore..

Czerwcowy numer KSI (6/2024)

Czerwcowy numer KSI (6/2024)

W czerwcowej gazecie m.in.: Zapraszamy do udziału w „Biegu Pokoleń”16 czerwca 2024 roku na parkingu przy Bobrówce (była leśniczówka Gościniec) odbędzie się spotkanieupamiętniające...str. 2W Warszawie upamiętniono ofiary zbrodni w Ponarach227…

Readmore..

Początki konspiracji na Wołyniu  i powstanie 27 WDP AK

Początki konspiracji na Wołyniu i powstanie 27 WDP AK

Upadek Państwa Polskiego w wyniku agresji niemieckiej i dokonanie IV rozbioru Polski przez Niemcy hitlerowskie i Rosję sowiecką nastąpiło we wrześniu 1939 roku. Ostatnie walki z Niemcami miały jeszcze miejsce…

Readmore..

JERZY FEINER  WIELKI LWOWIANIN

JERZY FEINER WIELKI LWOWIANIN

Galeria „Temporary Comtemporary” położona przy ul. Dolnych Młynów 7 w Krakowie cieszyła się przez lata sławą zasłużoną. Została precyzyjnie opisana przeze mnie w książce „Adam Macedoński i Aleksander Szumański z…

Readmore..

Oszmiańskie historie – Mieczysław Pimpicki – lekarz, sportowiec, żołnierz Armii Krajowej, łagiernik, od 1995 roku honorowy obywatel Olsztyna

Oszmiańskie historie – Mieczysław Pimpicki – lekarz, sportowiec, żołnierz Armii Krajowej, łagiernik, od 1995 roku honorowy obywatel Olsztyna

/ Mieczysław Pimpicki, student Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, październik 1933 rok, kopia ze zbiorów Litewskiego Centralnego Archiwum Państwowego Powiat oszmiański za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów był największym…

Readmore..

„SŁAWA UKRAINIE” JAK „SIEG HEIL”

„SŁAWA UKRAINIE” JAK „SIEG HEIL”

Wspomnienie o księdzu Tadeuszu. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wzywał, by opamiętać się w ślepym poparciu dla Ukraińców. Rozmowa z Andrzejem Zwolińskim Jeżeli Ukraina zostanie okrojona przez Putina ze wschodnich i południowych…

Readmore..

Początki konspiracji na Wołyniu i powstanie 27 WDP AK

Upadek Państwa Polskiego w wyniku agresji niemieckiej i dokonanie IV  rozbioru Polski przez Niemcy hitlerowskie i Rosję sowiecką nastąpiło we wrześniu 1939 roku. Ostatnie walki z Niemcami miały jeszcze miejsce na wschodnich rubieżach kraju, w tym również na Wołyniu, przez który ewakuowały się rząd, sejm i tysiące żołnierzy z rozbitych dywizji i pułków. 17 września
armia sowiecka weszła na Wołyń, ostatecznie przesądzając o klęsce wojskowej.
Klęska ta na pięć lat wymazała z mapy wolną Rzeczpospolitą, a później przez pół wieku mieliśmy państwo wasalne podporządkowane Stalinowi i jego następcom.

Powstaje pytanie, czy w tych warunkach mogła na Wołyniu powstać zorga­nizowana armia i administracja konspiracyjna zdolna do obrony przeciwko obu agresorom i trzeciemu najgroźniejszemu wrogowi - nacjonalistom ukraińskim? Odpowiedź na to pytanie wymaga wyodrębnienia następujących okresów.

KONSPIRACJA W OKRESIE WŁADZY SOWIECKIEJ

W czasie prawie dwuletniej pierwszej okupacji sowieckiej Wołynia miały miejsce tragiczne fakty osłabiające żywioł polski. W lutym 1940 roku Sowieci dokonali masowych wywózek Polaków. W warunkach ostrej zimy załadowano pociągi towarowe Polakami, których zabierano z domów bez wcześniejszego po­wiadomienia. Podstawione sanie z miejscowym ukraińskim woźnicą, zapełniane były Polakami - zabierano całe rodziny będące aktualnie w domach, nie umożli­wiając im zabrania dostatecznej ilości odzieży, pościeli, żywności, a także sprzętu domowego. Przerażeni ludzie zabierali dzieci i to co było pod ręką i ładowani byli na sanie. Tabor sań pod nadzorem NKWD dowoził ludność polską do stacji kole­jowych, gdzie stały już wcześniej przygotowane zestawy krytych towarowych wa­gonów. Do wagonów ładowano po kilka rodzin i w czasie wielkich mrozów zimy 1940 roku, pociągi kierowano na Daleki Wschód. W warunkach jeszcze większej syberyjskiej zimy zostawiano Polaków na osiedlenie.

Kogo wywożono? W pierwszym rzędzie „wrogów ludu”. Byli to wojskowi, zwłaszcza oficerowie, polska administracja, władze sądownicze, służba leśna oraz osadnicy wojskowi. Ci ostatni szczególnie pilnie byli gromadzeni do zsyłki, była to zemsta za ich udział w zwycięskiej wojnie z Sowietami w 1920 roku. Najbardziej aktywną cząstkę ludności polskiej w czasie tej zimy wyeliminowano z działalności gospodarczej i społecznej. Było to uderzenie w elitę ludności polskiej na Wołyniu. Za pierwszą wywózką nastąpiły dalsze, które poważnie osłabiały żywioł polski. W tych warunkach w ciągu 4 zsyłek wywieziono z Wołynia około 150 tys. osób.

Wywożeni byli również niektórzy Ukraińcy (np. rodzina Wiktora Poliszczuka, którego ojciec przed wojną był wójtem w gminie dubieńskiej), ale były to liczby zdecydowanie mniejsze niż ludności polskiej. Pozbawione inteligencji i najbar­dziej aktywnego żywiołu społeczeństwo polskie nie było zdolne w tym czasie do pracy konspiracyjnej, zresztą sprawność działania NKWD i pomoc policji ukraińskiej praktycznie eliminowały przejawy oporu ludności polskiej.

Społeczność polska osłabiona została dodatkowo w 1941 roku. Roczniki od 18 do 40 roku życia powołane zostały do armii sowieckiej, a aresztowani Polacy siedzący w więzieniach (około 5 tysięcy) zostali na rozkaz NKWD wymordowani.

Podsumowując, kondycja ludności polskiej na Wołyniu po I okupacji so­wieckiej została poważnie osłabiona. Wyeliminowano inteligencję, patriotyczną młodzież wiejską i miejską oraz zmianami gospodarczymi (kołchozy i likwidacja prywatnego przemysłu będącego we władaniu polskim) osłabiono Polaków ma­terialnie.

Powierzchowna obserwacja mogłaby prowadzić do wniosków o podobnym traktowaniu ludności ukraińskiej, liczniejszej i także mającej aspiracje tworze­nia własnego państwa narodowego. Różnica polegała na tym, że ludność polską władza sowiecka traktowała jak „wyzyskiwaczy” pasożytujących na ludności ukra­ińskiej. Ponadto moje prywatne obserwacje zachowań ukraińskich kolegów ze (szkoły podstawowej i gimnazjum dowodzą łatwości, z jaką ta młodzież wchodziła najpierw w służbę sowiecką (głównie milicja) a później niemiecką.

Komendant AK gen.”Grot” Rowecki tak oceniał sytuację na Wołyniu w 1942 “ roku: „Po ciężkim okresie okupacji sowieckiej teren został ogołocony z elementu wartościowego. Zupełny brak oficerów zawodowych, a nawet rezerwy, utrudnia odbudowę komend okręgów i obwodów. Muszę wysłać ludzi z Generalnego Gu­bernatorstwa”.

KONSPIRACJA POD OKUPACJĄ NIEMIECKĄ

Okupacja niemiecka, pomimo odmowy utworzenia samodzielnego państwa u ukraińskiego, stworzyła doskonałe warunki do rozwoju ukraińskiej emancypacji.

 Cała policja była ukraińska, władze administracyjne gminne również ukraińskie, ukraińskie było szkolnictwo i duża część administracji powiatowej. Polskie pozo­stały tylko nieliczne wyspy gospodarcze, chronione przez Niemców ze względu na ich przydatność ekonomiczną. Polacy nie byli usuwani z majątków ziemskich, średnich i małych przedsiębiorstw przemysłowych. Pod koniec 1942 roku sytu­acja wyglądała następująco: po polskiej stronie jest rozproszony lud wiejski, jako wyspy i wysepki wśród masy ukraińskiej i szczątki polskiej inteligencji w miastach i miasteczkach.

Wiosną 1943 roku na rozkaz UPA odchodzi do lasu około 5 tysięcy uzbrojo­nych, dobrze przygotowanych w ciągu kilku lat służby, wcześniej w milicji komu­nistycznej, następnie niemieckiej, funkcjonariuszy policji. Należy w tym miejscu podkreślić wielką sprawność konspiracji ukraińskiej, w wyniku której w jednym czasie z pełnym uzbrojeniem policjanci zasilają Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Podobna akcja z polską policją w Dubnie skończyła się wywózką do Prus Wschodnich całego 100-osobowego oddziału. Jedynie z Madejowa udało się na początku 1944 roku wyprowadzić cały batalion „Błękitnych”, który zasilił 27 Wołyńską Dywizję Piechoty AK. W roku 1943 dowódca UPA Roman Dymytro Kłyczkiwśkij „Kłym Sawór” dysponował trzema grupami partyzanckimi po 6-8 tysięcy ludzi każda. Obok centralnie dowodzonych ruchomych oddziałów zor­ganizowanych w pułki (zahony) i bataliony (kurenie), UPA miała do dyspozycji szeroko z nią współdziałające „Samooboronni Kuszczowi Widdiły” (SKW) w sile drużyny lub plutonu, zorganizowane w każdej miejscowości. Wiktor Poliszczuk ocenia, że „formacja polityczna” OUN Bandery doprowadziła do powstania 30. tysięcznej UPA, która prowadziła potyczki z siłami administracji niemieckiej oraz z partyzantką radziecką, a głównym jej zadaniem była „depolonizacja” Za­chodniej Ukrainy. Co strona polska mogła przeciwstawić w pierwszym półroczu takiej sile ukraińskiej? Praktycznie tylko jeden, kilkuset osobowy ru­chomy oddział kpt. „Bomby” Władysława Kochańskiego, działający na Zasłuczu, któremu nie udało się obronić Huty Stepańskiej.

Ludność Polska po mordach wiosennych na terenie powiatów sarneńskie- go i kostopolskiego, a następnie w powiatach dubieńskim, rówieńskim, łuckim, zdołbunowskim i krzemienieckim zaczęła tworzyć placówki samoobrony. Zna­czący wpływ na tworzenie oddziałów samoobrony miał Wołyński Delegat Rządu Kazimierz Banach „Jan Linowski”. Placówki te początkowo były bardzo słabe, bo nie dysponowały dostateczną ilością broni, zwłaszcza maszynowej. Na terenie Wołynia powstało około 100 takich placówek, ale do II okupacji sowieckiej do­trwało około 40. Jedną z nich była największa baza samoobrony w Przebrażu, pod osłoną której uratowało się około 20 tysięcy zgromadzonych tu Polaków.

W powiecie dubieńskim samoobrona w Pańskiej Dolinie, zorganizowana z inicjatywy Wołyńskiego Delegata Rządu, znana mi z autopsji, również odpar­ła kilka napadów UPA i przetrwała do II okupacji sowieckiej. Dzięki pomocy konspiracji dubieńskiej, a zwłaszcza zakupom broni i amunicji przez Inspektorat Dubno od Węgrów, a także w nielicznych wypadkach od Niemców, baza ta mogła skutecznie bronić się przed napadami UPA.

Placówki samoobrony powstawały jako reakcja na nasilające się mordy lud­ności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich. Były one wspierane przez władze konspiracyjne, które jednakże (zwłaszcza na początku) nie dysponowały dosta­teczną kadrą wojskową ani zapasami broni. Oddziały samoobrony powstawały praktycznie z niczego. Początkowo społeczność wiejska (zwłaszcza dużych wsi polskich) tworzyła system alarmowy. Wyznaczano warty uzbrojone w prymityw­ne narzędzia (siekiery, widły, czasem stary karabin), które to warty dyżurując przez całą noc miały alarmować ludność o nadchodzącym niebezpieczeństwie. W miarę narastania mordów i utraty kontyngentów, władze niemieckie zgodzi­ły się na wydanie kilku (kilkunastu) karabinów dla wartowników. Pozwoliło to ludności polskiej dozbroić się przez zakup u Niemców (a zwłaszcza Węgrów) dalszych karabinów, a także amunicji. Wołyński Delegat Rządu oraz inspektorzy Armii Krajowej ze środków państwowych także finansowali zakup broni dla od­działów samoobrony. Ponadto odkopywano broń pozostawioną w czasie kampa­nii wrześniowej, a także broń pozostawioną przez Armię Czerwoną wycofującą się z Wołynia w 1941 roku.

W okresie organizowania placówek samoobrony na Wołyniu, głównie w pierwszej połowie 1943 roku, doszło do sporów kompetencyjnych między Okrę­gowym Delegatem Rządu Kazimierzem Banachem a Komendantem Okręgu płk Kazimierzem Bąbińskim. Delegat Rządu Kazimierz Banach domagał się wzmocnienia chłopskich oddziałów samoobrony siłami organizujących się od­działów partyzanckich oraz prowadził politykę poszukiwania zgody narodowej między ludnością polską i ukraińską, politykę będącą kontynuacją działań woje­wody wołyńskiego Henryka Józefskiego. Antagonizm kompetencyjny Delegata Rządu i Komendanta Okręgu, przedstawicieli legalnych władz Rzeczpospolitej, prowadził do sporów i przechwytywania inicjatywy w organizowaniu przez wła­dze cywilne Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa (PKB) i angażowania do tej organizacji nielicznych oficerów, a realizację przez Komendanta Okręgu rozka­zów Naczelnego Wodza wcielającego do Armii Krajowej wszystkich żołnierzy zdolnych do noszenia broni. Na te spory nakładały się ambicje polityczne, zwłasz­cza Wołyńskiego Delegata Rządu, który jako działacz chłopski pragnął organizo­wać swoje wojsko w ramach Batalionów Chłopskich. Funkcję Komendanta BCh na Wołyniu powierzono Zygmuntowi Rumlowi, który zginął w tragiczny sposób w trakcie misji pokojowej do UPA. Spory te utrudniały sprawne prowadzenie prac konspiracyjnych i niewątpliwie wpłynęły na liczbę żołnierzy zmobilizowa­nych do akcji „Burza”.

Spór jest drastycznie widoczny w przypadku mobilizacji żołnierzy do Zgru­powania „Osnowa”. Inspektorat w Łucku kierowany przez kpt. Leopolda Swiklę „Adama” pomagał przy organizacji największej na Wołyniu samoobrony w Przebrażu. Zorganizowano tam 4 dobrze uzbrojone kompanie liczące łącznie około 700 żołnierzy. Ponadto z inicjatywy Inspektora „Adama” zorganizowany został oddział partyzancki „Łuna” dowodzony przez por. „Drzazgę” Jana Rerutkę, a po jego śmierci od 10 listopada 1943 roku przez ppor. Zygmunta Kulczyckiego „Ol­gierda”. Oddział ten w sile jednej kompanii był zewnętrznym, lotnym, dobrze uzbrojonym wsparciem samoobrony w przypadku napadu UPA. W momencie mobilizacji w styczniu 1944 roku załoga wojskowa Przebraża nie stawiła się na miejscu koncentracji, tj. w rejonie Zasmyk-Kupiczowa. Władze cywilne samo­obrony aresztowały komendanta samoobrony „Przebraże” i dlatego, zapewne, nie można było odtworzyć 24 P.P. w strukturze 3 batalionów. Sprawa ta stała się przedmiotem ostrego sporu między komendantem Okręgu płk „Luboniem” a kpt. „Adamem” Inspektorem Łucka.

EKSTERMINACJA LUDNOŚCI POLSKIEJ

Pomimo sporów kompetencyjnych miedzy władzami cywilnymi i wojskowymi Podziemnego Państwa Polskiego na Wołyniu, pomimo opóźnień w sprawnej or­ganizacji samoobrony i oddziałów partyzanckich, w czerwcu 1943 roku z Inspek­toratów Łuck i Równe skierowano znaczną liczbę kadry dowódczej do ośrodków wiejskich, celem wzmocnienia oporu ludności polskiej przed jej całkowitą ekster­minacją. Dnia 19 lipca 1943 roku Komendant Okręgu wydał rozkaz podporząd­kowania Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa dowództwu wojskowemu. Od tego momentu rozpoczęto tworzenie oddziałów partyzanckich wspomagających samoobrony wiejskie. W pierwszej fazie powstało 9 oddziałów liczących od 80 do 500 ludzi. W meldunku do Naczelnego Wodza Komendant Główny AK poda­wał:

Rozkazem z 3.05.43 L. 441/1 zaakceptowałem zarządzenie, wydane przez ob. Lubonia i nakaza­łem opracowanie planu samoobrony wspólnie z Okr.Del.R.2. Sprawa komplikowała się o tyle, że ob. Linowski nie przebywał na terenie Okręgu Wołyńskiego stale, ale miał swe stałe m.p. w Komendzie Głównej. Wobec niezwykle groźnej sytuacji, jaka wskutek tych wypadków zapanowała na terenie Okręgu Wołyńskiego, Komenda Okręgu w czerwcu 1943 r. przystąpiła do reorganizacji sił i środków działania. Część sił Okręgu pozostała nadal w konspiracji w ośrodkach miejskich, natomiast znaczna część kadry dowódczej, wszystkie siły wiejskie i część miejskich, skierowano do walki.

Oddziały samoobrony oparto na dwóch elementach:

  • tworzenie silnych baz obronnych z kilkunastu wsi o dużych skupiskach lud­ności polskiej, obronę tych baz obejmują miejscowe oddziały z zastosowaniem umocnień, rowów strzeleckich i zasieków;
  • tworzenie silnych oddziałów partyzanckich, ruchliwych, współdziałających od zewnątrz z obroną baz.

Do oddziałów partyzanckich werbowana jest także największa liczba zdol­nych do noszenia broni mężczyzn, z drugiej strony dąży się jednocześnie do sku­pienia ludności polskiej w bazach obronnych koło kilku większych miast Okręgu Wołyńskiego, przeciwdziałając jej ucieczce do miast.

11 lipca 1943 roku w powiatach włodzimierskim, horochowskim i kowelskim jednocześnie UPA zaatakowała wraz z miejscową ludnością ukraińską 167 miej­scowości, wycinając w bestialski sposób ludność polską do najmniejszego nawet nienarodzonego dziecka. Mordowano w domach, schronach, kościołach w cza­sie nabożeństw i w zbożach, tych którzy uciekli spod siekiery. Za mordowaniem na rozkaz wszystkiego, co było polskie, szła machina niszczycielska. Każdy dom, każda stodoła musiała być spalona, kościół w miarę możliwości spalony lub znisz­czony, drzewa w sadzie wyrąbane, studnie w obejściach zatrute wrzucanymi do nich ciałami Polaków, a cały inwentarz żywy i zasoby w domach zrabowane. I nie był to spontaniczny bezmyślny czyn czerni. Było to działanie zamierzone, dobrze zorganizowane, prowadzące do wyeliminowania z tych terenów Polaków w taki właśnie sposób, rozkazem wydanym przez miejscowych dowódców UPA.

Jak ludność polska do lipca 1943 roku mogła przeciwstawić się tym barbarzyń­skim poczynaniom? Tylko poprzez ucieczkę do miast, w których stały garnizony wojskowe niemieckie i węgierskie, wyjazd na roboty do Niemiec, ucieczkę na te­reny zaburzańskie, ucieczkę do partyzantów sowieckich, wstąpienie do organizo­wanej przez Niemców policji składającej się z Polaków. Były to sposoby bierne dla tych, którzy znaleźli się poza bazami samoobrony. W ciągu kilku pierwszych miesięcy 1943 roku został definitywnie rozwiązany problem polskiej obecności na Wołyniu. Po doświadczeniach tego roku nikt, kto miał zdrowy rozsądek nie mógł i nie chciał pozostać tam, gdzie „ogniem i mieczem” tępiono Polaków. Po tych doświadczeniach ludność polska nie stawiała oporu w powojennej, zarządzonej przez władze polskie i sowieckie, wymianie ludności.

NARASTANIE OPORU LUDNOŚCI POLSKIEJ

Czy jednak to cała prawda? Gdzie było wówczas Podziemne Państwo Pol­skie i Polski Rząd w Londynie? Z całą pewnością można powiedzieć, że władze konspiracyjne, po pierwsze działały z dużym opóźnieniem, po drugie miały ogra­niczone możliwości materialne. Lotne oddziały partyzanckie zaczęły powstawać dopiero w pierwszych miesiącach drugiej połowy 1943 roku, a więc po eskalacji mordów. Większość żołnierzy tworzonych oddziałów to byli ludzie młodzi, któ­rym zabito rodziców i spalono gospodarstwa. Przychodzili oni do powstających oddziałów i byli przyjmowani wtedy, gdy przynosili ze sobą broń. Jedynie oddziały sowieckie przyjmowały Polaków bez broni. Ponadto brakowało dowódców, nie- liczni oficerowie rezerwy (głównie nauczyciele) i dobrze wyszkoleni oficerowie ..Wachlarza” stanowili kroplę w morzu potrzeb. Ludność polska, zwłaszcza wiej­ska, już we wrześniu 1943 roku na Wołyniu poniosła całkowitą klęskę, pomimo przejawiania słabych odruchów samoobrony.

Po stronie ukraińskiej działała sprawnie konspiracja obejmująca praktycznie całą ludność. W każdej wsi działają „Samoobronni Kuszczowi Widdiły” (SKW), a służba bezpieczeństwa podległa OUN tępiła wszelkie przejawy niesubordyna­cji, niszcząc wszystkich wątpiących, czy OUN prowadzi słuszną politykę.

Doświadczenia uzyskane przy masowej likwidacji ludności żydowskiej, prze­niesiono obecnie na ludność polską, a także na mieszane rodziny polsko-ukraiń­skie. Stwierdzenie pomocy Polakom karane było śmiercią, podobnie jak śmiercią karane były mieszane małżeństwa polsko-ukraińskie. Często wyrok na polskim małżonku (małżonce) musiał być wykonany przez partnera ukraińskiego. Na wschodnim i południowym Wołyniu, oprócz Przebraża, Pańskiej Doliny i niewie­lu innych oczyszczenie terenu z żywiołu polskiego było całkowite.

Pozostaje pytanie, czy wszystkie narodowości, tzn. „czużynci”, poza ludnością ukraińską, zostały wyeliminowane? Otóż nie. Ludność żydowska została wyelimi­nowana ze znaczącym udziałem policji ukraińskiej w czasie likwidacji gett w 1942 roku. Szczególne warunki OUN zastosowała do ludności czeskiej. W zasadzie Czesi na Wołyniu nie byli fizycznie likwidowani, a ich wsie i domostwa nie ulegały zniszczeniu. Wsie i kolonie czeskie dotrwały do zakończenia wojny i dopiero po wojnie Czesi zostali przesiedleni do Czechosłowacji.

W drugiej połowie 1943 roku, zwłaszcza w lipcu, sierpniu a także wrześniu, trwała zorganizowana do ostatniego szczegółu eksterminacja ludności polskiej w zachodniej części Wołynia. Powiaty kowelski, łucki, włodzimierski, lubomelski i horochowski były totalnie atakowane przez UPA i przez sąsiadującą z osiedlami polskimi ludność ukraińską. Polacy byli zmuszeni do ucieczki do miast i miaste­czek, gdzie stały garnizony niemieckie lub węgierskie, musieli także gromadzić żywność na zimę. Tworzyli więc grupy zmilitaryzowane, które często przy udziale żandarmerii niemieckiej udawały się w teren, aby dokonać zbioru zboża, ziem­niaków i paszy dla bydła i koni zabranych ze wsi do miast. Z tych początkowo luźnych grup, konspiratorzy AK i Delegatury Rządu zaczęli tworzyć grupy samo­obrony, uzbrajając potajemnie młodych ludzi w broń. Tak powstał na Zasłuczu oddział „Bomby”, „Łuna” działający w pobliżu Przebraża. „Jastrząb” Władysław Czermiński i „Sokół” Michał Fijałka organizowali oddziały w okolicy Zasmyk. „Kord” Kazimierz Filipowicz działał w powiecie Lubomi, a oddziały „Piotrusia” Władysława Cieślińskiego a także „Lecha” Jerzego Krasowskiego - w pobliżu Bielina.

Oddziały te, początkowo słabo uzbrojone, atakowane były nie tylko przez UPA, ale także przez partyzantów sowieckich. Uprowadzony został kapitan „Bomba” Władysław Kochański ze sztabem, zamordowany por. „Drzazga” Jan Rerutko, choć pozornie partyzantka sowiecka pomagała ludności polskiej, ale na warunkach własnych. „My dajemy broń, a wy wstępujecie do naszych oddziałów partyzanckich” stanowili Sowieci. I tak czyniło wielu Polaków, bo było to jedyne schronienie przed nieludzką śmiercią z rąk nacjonalistów ukraińskich.

Na planowość akcji depolonizacyjnej wskazuje jej aspekt terytorialny. Począ­tek akcji, to północno-wschodnie tereny Wołynia, na których wprawdzie działa „Bulba” Taras Boroveć, ale jest również miejsce do rozpoczęcia akcji depoloniza­cyjnej w skali makro. „Zamiatanie rozpoczyna się od najdalszego kąta”, licząc nie tylko na likwidacje żywej polskiej siły, ale również na terror psychologiczny, który spowoduje ucieczkę ludności polskiej ze środkowego, a następnie zachodniego Wołynia za zachód. Po „załatwieniu” spraw na Wołyniu i stworzeniu na jego te­renie zaplecza personalnego i materialnego UPA, już bez ludności polskiej, akcja mordowania Poalków przeniesie się na tereny Galicji i południowo-wschodnią Lubelszczyznę.

Na terrorystyczne „oczyszczanie” terenu wskazują również sposoby likwidacji polskiej wsi. Nikt nie zawiadamia polskiej ludności i nie nakazuje opuszczenia domostw i wsi w powiatach sarneńskim i kostopolskim, od których rozpoczyna się „oczyszczanie” tych terenów z Polaków, co miało nierzadko miejsce na tere­nie Galicji rok później. Likwidacja polskiej obecności była bezwzględna i to me­todami najbardziej barbarzyńskimi. Wyraźnie widać, że organizatorom zależało na psychologicznym zastraszeniu Polaków nie tylko w miejscu rzezi, ale na całym terenie przewidzianym do depolonizacji.

/ Żołnierze 27 WDP AK

POCZĄTKI KRZEPNIĘCIA POLSKIEGO OPORU

Eksterminacja ludności polskiej w II połowie roku 1943 niepowstrzymanie postępowała również dlatego, bo konspiracja miejska szykowała się do akcji „Bu­rza”. Polacy mieli demonstrować zbrojnie Sowietom swą obecność na Wołyniu. Z początkiem 1944 roku nastąpiła masowa mobilizacja młodzieży polskiej w ta­kich miastach, jak Kowel, Równe, Włodzimierz Wołyński, Łuck, Dubno, a także w mniejszych ośrodkach miejskich. Część polskiej policji w służbie niemieckiej przeszła do organizującej się 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Ale tej formacji postawiono, obok obrony ludności polskiej, także inny - waż­niejszy cel. Dywizja miała być argumentem świadczącym o obecności polskiej na Ziemi Wołyńskiej i uczestniczyć w walkach z cofającym się Wermachtem. Dlate­go udział oddziałów 27 WDP AK w walce z UPA miał miejsce tylko w pierwszych miesiącach 1944 roku. Od kwietnia dywizja uczestniczyła już tylko w walkach z Niemcami, wspomagając wojska sowieckie.

Jak w tym czasie zachowywała się na Wołyniu Ukraińska Powstańcza Ar­mia, która „uwolniła” poważną część Wołynia z żywiołu polskiego? Otóż UPA kontynuowała swoje „dzieło”, przerzucając pułki (zahony) i bataliony (kurenie) na zachód i południe, na teren Podola i Lubelszczyzny. Tam w imię tych samych „ideałów” oczyszczała teren z ludności polskiej. Powiaty Tomaszów Lubelski, Hrubieszów, Zamość, a także Ziemia Lubaczowska spływały polską krwią. Pło­nęły tysiące polskich domów i ginęła mordowana ludność polska we wsiach i osie­dlach. Ludności broniła miejscowa konspiracja Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, krwawiąc w nierównej walce, a tuż za Bugiem jest prawie 7 tysięcy żołnierzy 27 WDP AK, którzy nie mogli pomóc swoim rodakom, bo rozkaz Na­czelnego Dowództwa Armii Krajowej kazał tej sile demonstrować swą obecność na Wołyniu! Ale to jest już inny temat.

Pożar na Wołyniu praktycznie wygasł w 1943 roku, ale dogasał on samotnie bez żadnej pomocy ze strony ościennych województw. Województwa podolskie (tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie), w których w strukturze ludnościowej liczba Polaków była znacząco wyższa niż na Wołyniu spokojnie oczekiwały na swoją kolej i nie udzieliły wsparcia sąsiadowi.

Gdyby na Podolu Armia Krajowa wcześniej zorganizowała lotne oddziały partyzanckie z zadaniem obrony ludności polskiej, nie tylko na swoim terenie, ale także w sąsiednich województwach, pogrom ludności polskiej byłby mniejszy. Gdyby z Podola w 1943 roku prewencyjnie weszło na teren Wołynia kilka dużych oddziałów partyzanckich i podjęło wspólną z Wołyniakami walkę z UPA, to straty ludności polskiej zarówno na Wołyniu, jak i na Podolu byłyby mniejsze. Prawdo­podobnie zdecydowała o tym rezygnacja władz konspiracyjnych Armii Krajowej z powstania na rzecz akcji „Burza”.

Nie otrzymaliśmy również żadnej pomocy z północy, tj. z województw pole­skiego i nowogrodzkiego. Dobre warunki do tworzenia partyzantki i znacząca liczba żyjących tam Polaków nie zostały wykorzystane. Konspiracja na Polesiu najwcześniej powinna informować centralne władze w Warszawie i w Londynie, ponieważ oddziały Tarasa Bulby-Borowcia, tzw. Sicz Poleska, powstały na ich te­renie już w pierwszych miesiącach 1942 roku. Tam także rozpoczęły się pojedyn­cze mordy ludności polskiej, a w czerwcu 1942 roku Taras Bulba-Boroweć ofi­cjalnie oświadczył: „Prawie wszyscy Polacy razem z bolszewikami poszli przeciw Ukraińcom. Dla UPA oznaczało to otwarcie 3 frontu polskiego”. Konspiracja poleska i nowogródzka nie udzieliły ludności wołyńskiej żadnej pomocy.

Reasumując, należy z całą mocą podkreślić, ze osłabiona wywózkami w cza­sie I okupacji sowieckiej ludność polska nie mogła przejawiać widocznej aktyw­ności w zakresie organizowania oporu. Natomiast w czasie okupacji niemieckiej

i masowych mordów dokonywanych na Polakach przez UPA samoorganizacja ludności polskiej została samorzutnie podjęta głównie w postaci polskich oddzia­łów samoobrony. Pewnej pomocy ludności polskiej poprzez wsparcie samoobro­ny, w tym czasie, tj. w I połowie 1943 roku, udzieliła Delegatura Rządu RP pod kierownictwem Kazimierza Banacha. W drugiej połowie roku 1943 z inicjatywy Komendanta Okręgu płk. Kazimierza Bąbińskiego zaczęły powstawać oddzia­ły partyzanckie działające na zewnątrz baz samoobrony. Oddziały te w styczniu

1944 roku zostały przekształcone w 27 Wołyńską Dywizję Piechoty AK, działają­cą pod dowództwem ppłk. Jana Wojciecha Kiwerskiego.